0
brzemia 23 grudnia 2017 19:35
madera3.jpg



madera4a.jpg



madera4.jpg



madera5.jpg



Jest i zapowiadana kolejka, 5E w obie strony, dzieci gratis. Jesteśmy dokładnie pod Cabo Girão


kolejka1.jpg



kolejka2.jpg



kolejka3.jpg



kolejka4.jpg



Wracamy do Funchal, czas na górę Monte oraz kościół Igreja Do Monte
Mamy szczęście, właśnie trwa zjazd w koszach z góry po uliczkach Funchal. O tej porze roku podobno rzadkość.

monte.jpg



monte2.jpg



monte3.jpg



monte4.jpg


Na koniec wizyta w Rio de Janeiro, a na poważnie to kolejny taras widokowy z figurą Chrystusa, podobną są takie 3 na świecie, oczywiście w Rio, na kontynentalnej części Portugalii, oraz właśnie na Maderze

monte5.jpg



Jak się okazało nasz kierowca, dobrze zna Ronaldo, nawet pokazał nam samochód od jego brata, który pilnuje jego interesów na wyspie. W tym roku na święta planują się spotkać. Widać mała wyspa i każdy, każdego zna.

Zmęczeni, wracam na statek na obiad. Plan na wieczór: pięknie ustrojone centrum Funchal.

Lubię odszukiwać polskie akcenty w różnych miejscach na świecie, w porcie Funchal też takie znalazłem.

port.jpg



Obowiązkowe zdjęcie z CR7 oczywiście w koszulce f4f

ronaldo.jpg



Funchal pięknie przygotował się do świąt, wszędzie czuć gotowane kasztany, miasto tętni życiem, jest niedziela i wszyscy przyszli podziwiać świąteczne dekoracje.

centrum1.jpg



centrum2.jpg



centrum4.jpg



centrum5.jpg




Niestety czas płynie nieubłaganie, czas popłynąć na kolejną wyspę, Funchal zostawiamy za sobą. Na pewno tu jeszcze wrócę na dłuższy pobyt.

centrum6.jpg


Przed nami kilkanaście godzin na morzu. Do zobaczenia na Gran Canaria !!
Antares napisał:
brzemia napisał:

greg2014 napisał:
Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-(



A co do drona to nie jest koniec jego historii.....



Skoro są zdjęcia z drona, to oczywiste, że musi być o nim ciąg dalszy:) Czekam niecierpliwie.
Niekoniecznie. Drona steruje sie aplikacją z telefonu. Telefon zapisuje kopie wykonywanych zdjec.

Ale tak. Jego historia sie nie skonczyla.

Wysłane z taptaka.-- 25 Gru 2017 10:43 --

Dzień 5 - 17.12.2017 - Las Palmas, Gran Canaria


plan5-6.jpg



Po 18h na morzu o godzinie 16:30 wpływamy do portu w Las Palmas. Obok nas cumują piękne żaglowce oraz MS Queen Elizabeth o długości 294 m oraz szerokości 32m. Na pokład wchodzi 2092 pasażerów, a opiekuje się nimi 940 członków załogi. To chyba największy wycieczkowiec jaki spotkaliśmy na wyspach.


eliza.jpg



Port w Las Palmas jest bardzo ładny, nowoczesna inwestycja z terminalem i piętrowym parkingiem, tuż za bramą portową jest ogromne centrum handlowe Centro Comercial El Muelle oraz podziemny dworzec autobusowy Estación Santa Catalina.

wyjscie_z_portu.jpg



Jak można wyczytać z gazetki pokładowej w tym porcie spędzimy noc oraz większość następnego dnia. Wypływamy dopiero o 23:30 19 grudnia. Spowodowane jest to częściową wymianą pasażerów, którzy z Polski przylatują we wtorki na Gran Canaria i czwartki na Teneryfę. Wykorzystamy ten czas co do minuty.

Nasze zwiedzanie rozpoczynamy od Acuario Poema del Mar, nowiutkie akwarium tuż przy porcie, wg strony interntowej otwarcie w grudniu 2017 roku, na googlu są już opinie klientów (25 opinii, 3,6 ocena) https://www.google.pl/maps/place/Poema+ ... 15.4282332

Niestety po dojściu na miejsce okazało się ze trwają ostatnie prace przed budynkiem, otwarcie po świętach.

Z parku Parque de Santa Catalina udajemy się autobusem linii 12 (koszt 1,2E) do samego centrum dzielnicy Vegueta. Musimy zobaczyć Plaza de Santo Domingo ze słynnymi pomnikami psów, symbolu Wysp Kanaryjskich.


laspalmas1.jpg



laspalmas2.jpg



laspalmas3.jpg




laspalmas4.jpg



laspalmas5.jpg



lasmaplam5.jpg



Późnym wieczorem, także autobusem linii 12 wracamy do portu. Dziś na nas czeka nowa gwiazda, która przyleciała prosto z Polski.

laspalmas6.jpg



Kto rozpoznaje ?

vip.jpg



Jutro cały dzień zwiedzania, tym razem ze względu na duże odległości i mnóstwo czasu wynajętym busem.

-- 25 Gru 2017 11:33 --

Dzień 6 - 19.12.2017 - Gran Canaria

Wstajemy skoro świt (7:47 czasu lokalnego) i wybieramy się w poszukiwaniu auta. Wcześniej przygotowałem sobie 3 wypożyczalnie w okolicy portu, lecz nic nie rezerwowałem przez internet. Potrzebujemy samochodu dla 6 osób w tym 2 dzieci. Nie było to takie proste jak się mogło wydawać, większość samochodów dostępnych to małe samochodziki w stylu Fiat 500. Dopiero w 3 wypożyczalni Autos Trima Rent udało nam się wynająć Opel Vivaro - 9 osobowy bus za 75E na cały dzień, zwrot do godziny 20:00 lub dnia następnego.
Plan było prosty jedziemy do najpiękniejszego portu na Gran Canaria - Puerto de Mogán, a po drodze zwiedzamy okolicę.

mapa_trasy.jpg



Przed nami 200km - w gps wbite :Bandama Peak Viewpoint , Maspalomas lataria morska oraz wydmy, piękna plaża Playa de Amadores oraz wisienka na torcie Puerto de Mogán.

Bandama Peak Viewpoint

Wjechaliśmy na Pico de Bandama (569 m. n.p.m.) szczyt z którego można podziwiać kalderę wulkanu oraz piękną panoramę w portem w Las Palmas.

bandama1.jpg



bandama2.jpg




bandama3.jpg



Kolejnym punktem na trasie są wydmy i piaszczysta plaża w Maspalomas.

maspalomas1.jpg



maspalomas2.jpg



maspalomas3.jpg



maspalomas4.jpg



maspalomas5.jpg



maspalomas6.jpg



Pięknie, ale wiało tak, że po paru minutach szukałem zasypanych butów w piasku. Po namowie miejscowych zmieniamy miejscówkę.
Na plaży Playa de Amadores podobno nie wieje i jest cieplutko, można także kąpać się w oceanie. Zobaczymy ....

Faktycznie jest cudnie ! Zmieniamy plany i zostajemy tu na dłużej, czas się opalić i popływać w oceanie ...

amadores1.jpg



amadores2.jpg



Puerto de Mogán cel naszej podróży. Jest to mały porcik jachtowy z niską zabudową tuż przy porcie. Wąskie uliczki, kawiarenki tuż na wodą. Obok ładna plaża. Można się zakochać w tym miejscu !

morgan1.jpg



morgan2.jpg



morgan3.jpg



morgan4.jpg



morgan5.jpg



morgan6.jpg



Tuż przed 20:00 wracamy na statek. przygotowujemy się do kolacji i kolejnego występu, gdy przez nagłośnienie statku słyszymy głos Pana Marka - dyrektora rejsu z informacją, iż wracamy na rozkład sprzed załamania pogody. Jutro rano wpływamy do San Sebastian na La Gomera. Cały statek usłyszał moje głośnie HURAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!

ocean_w_palmas.jpg

Dzień 7 - 20.12.2017 - La Gomera

Pomimo gazetki pod drzwiami z planem na dziś, ja mam swój plan: escalera


Dodaj Komentarz

Komentarze (11)

pieerx 24 grudnia 2017 11:23 Odpowiedz
brzemia 24 grudnia 2017 11:35 Odpowiedz
dzięki za info, muszę poprawić relację, podczas mojego pobytu żaden samolot nie startował i nie lądował. Prom na Teneryfę płynie 35minut, chyba to jest najlepszy sposób dostania się na wyspę.
greg2014 24 grudnia 2017 11:52 Odpowiedz
Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-(A jak wygląda obłożenie i struktura wiekowa na statku ? Widzę, że Itaka zapewniła nie tylko polskie tłumaczenia i opiekę ale i nawet rozrywkę. Na statku są w ogóle jacyś obcokrajowcy ?
antares 24 grudnia 2017 15:27 Odpowiedz
brzemia napisał: greg2014 napisał:Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-( A co do drona to nie jest koniec jego historii.....Skoro są zdjęcia z drona, to oczywiste, że musi być o nim ciąg dalszy:) Czekam niecierpliwie.
brzemia 24 grudnia 2017 15:29 Odpowiedz
Antares napisał:brzemia napisał: greg2014 napisał:Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-( A co do drona to nie jest koniec jego historii.....Skoro są zdjęcia z drona, to oczywiste, że musi być o nim ciąg dalszy:) Czekam niecierpliwie.Niekoniecznie. Drona steruje sie aplikacją z telefonu. Telefon zapisuje kopie wykonywanych zdjec.Ale tak. Jego historia sie nie skonczyla.Wysłane z taptaka.
brzemia 25 grudnia 2017 18:03 Odpowiedz
Dzień 8 - 21.12.2017 - TeneryfaBez problemów dopływamy do portu w Santa Cruz na Teneryfie. W nocy musimy wystawić przed drzwi nasze główne bagaże, oznaczone zostaną wyniesione ze statku do odpowiedniego autokaru na lotnisko, mu musimy opuścić kajutę do godziny 9:00. O godzinie 11:30 mamy transfer na lotnisko i ponad 5h lotu powrotnego do Katowic. Na śląsku śnieg. Jesteśmy w domu ok 23:00. Jutro do pracy.Podsumowanie:Zimowy wypad uznaję za bardzo udany, Wysypy Kanaryjskie nigdy nie były dla mnie czymś szczególnym, nie ciągnęło mnie tu, ale muszę przyznać ze mają swój klimat i parę urokliwych miejsc. Bardziej gustuję w zielone krajobrazy, więc Teneryfa powyżej 1000m najbardziej mi się podobała. Wielkie słowa uznania dla Itaki, za odwagę i konsekwencję. Muszą na ten sezon uzbierać kilka tysięcy rodaków, co w brew pozorom nie jest łatwe, a konkurencja jest ogromna i ma 50 lat doświadczenia.Oby im się udało i już na stałe w polskich katalogach były rejsy. W sumie Polacy nie gęsi, i swój rejs mają ;)Wesołych świąt wszystkim czytającym ! Przepraszam za styl, niestety polonistą nie jestem.Stopy wody pod kilem !!
greg2014 25 grudnia 2017 21:22 Odpowiedz
Bardzo fajna relacja i na dodatek z miłym zakończeniem:-)Dla uzupełnienia jeszcze mały polski akcent ze wspomnianej Madery - też z jakiegoś rejsu:-) A jak oceniasz sam statek, kabiny, jedzenie i w ogóle obsługę na statku - choćby w porównaniu do poprzedniej Deliziosy, na której byłeś. Mam świadomość, że wielkościowo to są jednostki całkiem różne jednak dla pewnych kwestii jak np. jedzenie wielkość statku raczej nie powinna mieć znaczenia.
brzemia 26 grudnia 2017 09:38 Odpowiedz
Statków nie sposób porównać, całkowicie inna klasa obiektów, inne też odczucia na statku. Na Ocean Majesty to ładnie i nienagannie czysty utrzymany statek wycieczkowy, w którym w komfortowych warunkach zwiedza się atrakcje na lądzie. Costa Deliziosa to atrakcja sama w sobie, choć nie jest największa i aquaparku jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem swoją myśl w miarę jasno.Mogę ocenić obsługę oraz jedzenie.Obsługa na Ocean Majesty, bardziej się starała, nie wiem czy było to spowodowane brakiem obowiązkowych napiwków i każdy dawał z siebie wszystko, aby dostać coś indywidualnie. Czy po prostu na mniejszym statku jest się mniej anonimowym. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją w której kapitan lub inni oficerowie jedli w restauracji razem z gośćmi, nawet w restauracji samoobsługowej stali razem z nami w kolejce. Z mojego punktu widzenia było to miłe, że załoga nie odizolowywała się od pasażerów.Co do jedzenia, to niestety na Costa był większy wybór, oczywiście na Ocean Majesty wszystko było smaczne i świeże, ale na Costa śniadania zarówno w bufecie jak i w restauracji miały większy wybór. Np na Costa można było zamówić śniadanie belgijskie, norweskie, włoskie, angielskie z karty, na Oceanie był tylko bufet. Kolacje były tez bardziej wyszukane, choć tuńczyk na Ocean Majesty mnie zaskoczył.Rozmawiając z innymi współpasażerami, kilka osób także było na rejsach dużymi wycieczkowcami i oni podobnie jak ja byli zadowoleni z poziomu, bo mieliśmy świadomość wielkości i ograniczeń statku. Mieliśmy jedynie wrażenie, że osoby które nigdy wcześniej nie były na rejsie miały wyobrażenie, że statek będzie większy i bardzie będzie pływającym luksusowym hotelem.Spotkałem się tylko z jedną osobą, która ewidentnie była niezadowolona z sytuacji i głośno to komentowała.Ja Ocean Majestry oceniam pozytywnie, i jak już pisałem na myśl przychodził mi TSS Stefan BatoryWikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/TSS_Stefan_Batory
aga8-2007 28 grudnia 2017 21:59 Odpowiedz
Fajna relacja :) Miejsce zamierzam odwiedzić wnet ponownie! Każdemu polecam :)
brzemia 1 stycznia 2018 12:45 Odpowiedz
Cała wyprawa w obiektywiehttps://youtu.be/9w5c5OgDtPYSzczęśliwego Nowego Roku 2018 !!
grodzioflic 7 stycznia 2018 23:47 Odpowiedz
Dobra robota.