To nie mógł być przypadek, nie słyszałem o przypadku rejsu wycieczkowcem podczas którego statek nieplanowanie zawija do tego samego portu. No i dziś są moje urodziny. Muszę zrobić wszystko co w mojej mocy by odzyskać drona i materiały z karty SD.
Już podczas wieczornej kolacji załatwiłem na statku długi bosak, którym załoga myła okna, być może uda mi się tym ściągnąć drona z palmy. Plan awaryjny to escalera, słowo te będzie sponsorem dzisiejszego dnia. escalera czyli drabina.
Zaraz po śniadaniu rozdzielamy się, ja idę ściągać drona, pozostała część ekipy rozchodzi się po miasteczku placu zabaw i plaży. Las wawrzynowy odpuszczamy, gdyż wiemy z relacji innych pasażerów, że o tej porze roku nie robi oszałamiającego wrażenia, poza tym kilka lat temu był tam dość znaczny pożar. Dla pozostałych dzień relaksu, dla mnie wyzwanie.
Po pierwsze musiałem sprawdzić czy dron jest jeszcze na palmie, być może przez te 4 dni wiatr lub pracownicy parku go ściągnęli. Był. Czerwony punkt na szczycie przytrzymywany przez ostre liście. Bosak ze statku nie wypalił, za mały. Pozostała drabina. Na szczęście w parku pracowali robotnicy i z chęcią przynieśli drabinę. Moja radość nie miała końca. Stawiamy drabinę, a ona nie sięga nawet do połowy palmy. Spora grupa mieszkańców i turystów przygląda się naszej nieudolnej próbie ściągnięcia czegoś z palmy. Google translator : "escalera más grande".
Niestety nikt okolicy nie miał większej drabiny, skierowano mnie do wynajmu zwyżek. Barranco Hondo, 20 minut piechotą w części przemysłowej. Oczywiście zwyżka jest, ale 200E za godzinę pracy plus dojazd. Sporo. Oraz najważniejsze zgoda z Urzędu Miasta na prace w parku miejskim w okolicy najstarszego budynku na Wyspach Kanaryjskich.
Musiałem udać się do urzędu z oficjalną prośbą o pomoc. Budynek Urzędu znajduje się na Plaza de las Américas 4, zostałem przyjęty, wysłuchany i urzędnik stwierdził że to jest ponad jego uprawnienia i umówi mnie na spotkanie z Panią Burmistrz. Na szczęście jest środa, urzędy pracują, po godzinie mam zgodę na ściągnięcie drona. Przy okazji dowiaduję się że jest zakaz latania dronami w miejscach publicznych, co mnie bardzo zdziwiło, gdyż przed wyjazdem sprawdzałem przepisy w Hiszpanii dotyczące dronów. Nie robiłem tego komercyjnie, dron ma mniej niż 800g i latałem w zasięgu wzroku. OK, nie będę się kłócić z osobami, które ewidentnie chcą mi pomóc. Zaproponowali mi także pomoc w ściągnięciu drona, zasugerowali gościa, który opiekuje się ich palmami. Dostałem kartkę z imieniem i nazwiskiem nr telefonu i napisem Especialista de palmeras
Gość nie odbierał, wysłałem SMSa, nic, minęła godzina i pomyślałem ze może boi się odebrać telefon z Polski. Wróciłem do urzędu i poprosiłem, żeby oni ze swoich telefonów lokalnych próbowali się z gościem skontaktować. Nie odbierał.
Moje szczęście zaczęło mnie opuszczać. Zrobiłem wszystko co się da - i nic. Pisałem w google Especialista de palmeras + La Gomera i znalazłem listę specjalistów d/s palm na całych Wyspach Kanaryjskich. https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... 1nvl7eghOH
5 stron nazwisk i numerów. Zacząłem po kolei do nich dzwonić. Nikt nie odbierał. Pewnie boją się odbierać zagraniczny numer. Przeszedłem na smsy. Smsa ktoś odczyta.
Gość odpisał, przyszedł w ciągu 5 minut, mieszka przy tej ulicy, chętnie by pomógł, ale nie ma sprzętu wspinaczkowego przy sobie. Wykona parę telefonów do kolegów i coś zorganizuje. Mija kolejna godzina, jedyny sprzęt na wyspie jest aktualnie po 2 stronie wyspy. Nie ma szans dojechać na czas.
Siedzimy sobie w parku gadamy o życiu, okazało się, że specjalista d/s palm był w Polsce, w Krakowie. Usilnie stara się mi pomóc, dzwoni już od godziny, wokół nas coraz więcej miejscowych z ciekawymi pomysłami, np. ściąć palmę bo mają ich dużo na wyspie....
Kolejny kryzys, aż tu nagle przechodzi kolejny gość i pyta się co to za zbiegowisko ? ¿Qué pasó? tłum tłumaczy mu całą moją historię, a on na to .... ja mam uprząż , zaraz przyniosę .....
Tego dnia urodziny świętowałem na La Gomera, był tort i Happy Birthday w wykonaniu załogi. Dostałem także najlepszy prezent, ogromną życzliwość i chęć bezinteresownej pomocy mieszkańców San Sebastian de La Gomera !!!
Dziś w nocy płyniemy na Teneryfę. Jurto wracamy do Polski.Dzień 8 - 21.12.2017 - Teneryfa Bez problemów dopływamy do portu w Santa Cruz na Teneryfie. W nocy musimy wystawić przed drzwi nasze główne bagaże, oznaczone zostaną wyniesione ze statku do odpowiedniego autokaru na lotnisko, my musimy opuścić kajutę do godziny 9:00. O godzinie 11:30 mamy transfer na lotnisko i ponad 5h lotu powrotnego do Katowic. Na Śląsku śnieg. Jesteśmy w domu ok 23:00. Jutro do pracy ;
Podsumowanie: Zimowy wypad uznaję za bardzo udany, Wysypy Kanaryjskie nigdy nie były dla mnie czymś szczególnym, nie ciągnęło mnie tu, ale muszę przyznać ze mają swój klimat i parę urokliwych miejsc. Bardziej gustuję zielone krajobrazy, więc Teneryfa powyżej 1000m najbardziej mi się podobała. Zresztą większość z Was tam była i pewnie lepiej zna te miejsca niż ja po paru godzinach na lądzie.
Wielkie słowa uznania dla Itaki, za odwagę i konsekwencję. Muszą na ten sezon uzbierać kilka tysięcy rodaków, co wbrew pozorom nie jest łatwe, a konkurencja jest ogromna i ma 50 lat doświadczenia. Oby im się udało i już na stałe w polskich katalogach były rejsy. W sumie Polacy nie gęsini swój rejs mają
;)
Wesołych Świąt wszystkim czytającym ! przepraszam za styl, niestety polonistą nie jestem.
Stopy wody pod kilem !!Statków nie sposób porównać, całkowicie inna klasa obiektów, inne też odczucia na statku.Ocean Majesty to ładnie i nienagannie czysto utrzymany statek wycieczkowy, w którym w komfortowych warunkach zwiedza się atrakcje na lądzie. Costa Deliziosa to atrakcja sama w sobie, choć nie jest największa i aquaparku jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem swoją myśl w miarę jasno.
Mogę ocenić obsługę oraz jedzenie.
Obsługa na Ocean Majesty bardziej się starała, nie wiem czy było to spowodowane brakiem obowiązkowych napiwków i każdy dawał z siebie wszystko, aby dostać coś indywidualnie - czy po prostu na mniejszym statku jest się mniej anonimowym. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją w której kapitan lub inni oficerowie jedli w restauracji razem z gośćmi, nawet w restauracji samoobsługowej stali razem z nami w kolejce. Z mojego punktu widzenia było to miłe, że załoga nie odizolowywała się od pasażerów.
Co do jedzenia, to niestety na Costa był większy wybór, oczywiście na Ocean Majesty wszystko było smaczne i świeże, ale na Costa śniadania zarówno w bufecie jak i w restauracji miały większy wybór. Np na Costa można było zamówić śniadanie belgijskie, norweskie, włoskie, angielskie z karty, na Oceanie był tylko bufet. Kolacje były tez bardziej wyszukane, choć tuńczyk na Ocean Majesty mnie zaskoczył. Nie było to włoskie menu z owocami morza, krewetkami i homarami. No i zapomniałem o All-inclusive soft na Oceanie. Dawało to duży komfort dla wszystkich pasażerów, wino, bardzo dobre piwo i inne napoje bezalkoholowe były w cenie bez ograniczeń praktycznie przez cały rejs.
Rozmawiając z innymi współpasażerami, kilka osób także było na rejsach dużymi wycieczkowcami i oni podobnie jak ja byli zadowoleni z poziomu, bo mieliśmy świadomość wielkości i ograniczeń statku. Mieliśmy jedynie wrażenie, że osoby które nigdy wcześniej nie były na rejsie miały wyobrażenie, że statek będzie większy i bardzie będzie pływającym luksusowym hotelem.
Spotkałem się tylko z jedną osobą, która ewidentnie była niezadowolona z sytuacji i głośno to komentowała. Ja Ocean Majestry oceniam pozytywnie i jak już pisałem na myśl przychodził mi TSS Stefan Batory
dzięki za info, muszę poprawić relację, podczas mojego pobytu żaden samolot nie startował i nie lądował. Prom na Teneryfę płynie 35minut, chyba to jest najlepszy sposób dostania się na wyspę.
Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-(A jak wygląda obłożenie i struktura wiekowa na statku ? Widzę, że Itaka zapewniła nie tylko polskie tłumaczenia i opiekę ale i nawet rozrywkę. Na statku są w ogóle jacyś obcokrajowcy ?
brzemia napisał: greg2014 napisał:Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-( A co do drona to nie jest koniec jego historii.....Skoro są zdjęcia z drona, to oczywiste, że musi być o nim ciąg dalszy:) Czekam niecierpliwie.
Antares napisał:brzemia napisał: greg2014 napisał:Fajna relacja...chociaż drona szkoda:-( A co do drona to nie jest koniec jego historii.....Skoro są zdjęcia z drona, to oczywiste, że musi być o nim ciąg dalszy:) Czekam niecierpliwie.Niekoniecznie. Drona steruje sie aplikacją z telefonu. Telefon zapisuje kopie wykonywanych zdjec.Ale tak. Jego historia sie nie skonczyla.Wysłane z taptaka.
Dzień 8 - 21.12.2017 - TeneryfaBez problemów dopływamy do portu w Santa Cruz na Teneryfie. W nocy musimy wystawić przed drzwi nasze główne bagaże, oznaczone zostaną wyniesione ze statku do odpowiedniego autokaru na lotnisko, mu musimy opuścić kajutę do godziny 9:00. O godzinie 11:30 mamy transfer na lotnisko i ponad 5h lotu powrotnego do Katowic. Na śląsku śnieg. Jesteśmy w domu ok 23:00. Jutro do pracy.Podsumowanie:Zimowy wypad uznaję za bardzo udany, Wysypy Kanaryjskie nigdy nie były dla mnie czymś szczególnym, nie ciągnęło mnie tu, ale muszę przyznać ze mają swój klimat i parę urokliwych miejsc. Bardziej gustuję w zielone krajobrazy, więc Teneryfa powyżej 1000m najbardziej mi się podobała. Wielkie słowa uznania dla Itaki, za odwagę i konsekwencję. Muszą na ten sezon uzbierać kilka tysięcy rodaków, co w brew pozorom nie jest łatwe, a konkurencja jest ogromna i ma 50 lat doświadczenia.Oby im się udało i już na stałe w polskich katalogach były rejsy. W sumie Polacy nie gęsi, i swój rejs mają
;)Wesołych świąt wszystkim czytającym ! Przepraszam za styl, niestety polonistą nie jestem.Stopy wody pod kilem !!
Bardzo fajna relacja i na dodatek z miłym zakończeniem:-)Dla uzupełnienia jeszcze mały polski akcent ze wspomnianej Madery - też z jakiegoś rejsu:-)
A jak oceniasz sam statek, kabiny, jedzenie i w ogóle obsługę na statku - choćby w porównaniu do poprzedniej Deliziosy, na której byłeś. Mam świadomość, że wielkościowo to są jednostki całkiem różne jednak dla pewnych kwestii jak np. jedzenie wielkość statku raczej nie powinna mieć znaczenia.
Statków nie sposób porównać, całkowicie inna klasa obiektów, inne też odczucia na statku. Na Ocean Majesty to ładnie i nienagannie czysty utrzymany statek wycieczkowy, w którym w komfortowych warunkach zwiedza się atrakcje na lądzie. Costa Deliziosa to atrakcja sama w sobie, choć nie jest największa i aquaparku jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem swoją myśl w miarę jasno.Mogę ocenić obsługę oraz jedzenie.Obsługa na Ocean Majesty, bardziej się starała, nie wiem czy było to spowodowane brakiem obowiązkowych napiwków i każdy dawał z siebie wszystko, aby dostać coś indywidualnie. Czy po prostu na mniejszym statku jest się mniej anonimowym. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją w której kapitan lub inni oficerowie jedli w restauracji razem z gośćmi, nawet w restauracji samoobsługowej stali razem z nami w kolejce. Z mojego punktu widzenia było to miłe, że załoga nie odizolowywała się od pasażerów.Co do jedzenia, to niestety na Costa był większy wybór, oczywiście na Ocean Majesty wszystko było smaczne i świeże, ale na Costa śniadania zarówno w bufecie jak i w restauracji miały większy wybór. Np na Costa można było zamówić śniadanie belgijskie, norweskie, włoskie, angielskie z karty, na Oceanie był tylko bufet. Kolacje były tez bardziej wyszukane, choć tuńczyk na Ocean Majesty mnie zaskoczył.Rozmawiając z innymi współpasażerami, kilka osób także było na rejsach dużymi wycieczkowcami i oni podobnie jak ja byli zadowoleni z poziomu, bo mieliśmy świadomość wielkości i ograniczeń statku. Mieliśmy jedynie wrażenie, że osoby które nigdy wcześniej nie były na rejsie miały wyobrażenie, że statek będzie większy i bardzie będzie pływającym luksusowym hotelem.Spotkałem się tylko z jedną osobą, która ewidentnie była niezadowolona z sytuacji i głośno to komentowała.Ja Ocean Majestry oceniam pozytywnie, i jak już pisałem na myśl przychodził mi TSS Stefan BatoryWikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/TSS_Stefan_Batory
To nie mógł być przypadek, nie słyszałem o przypadku rejsu wycieczkowcem podczas którego statek nieplanowanie zawija do tego samego portu. No i dziś są moje urodziny.
Muszę zrobić wszystko co w mojej mocy by odzyskać drona i materiały z karty SD.
Już podczas wieczornej kolacji załatwiłem na statku długi bosak, którym załoga myła okna, być może uda mi się tym ściągnąć drona z palmy. Plan awaryjny to escalera, słowo te będzie sponsorem dzisiejszego dnia. escalera czyli drabina.
Zaraz po śniadaniu rozdzielamy się, ja idę ściągać drona, pozostała część ekipy rozchodzi się po miasteczku placu zabaw i plaży. Las wawrzynowy odpuszczamy, gdyż wiemy z relacji innych pasażerów, że o tej porze roku nie robi oszałamiającego wrażenia, poza tym kilka lat temu był tam dość znaczny pożar. Dla pozostałych dzień relaksu, dla mnie wyzwanie.
Po pierwsze musiałem sprawdzić czy dron jest jeszcze na palmie, być może przez te 4 dni wiatr lub pracownicy parku go ściągnęli. Był. Czerwony punkt na szczycie przytrzymywany przez ostre liście.
Bosak ze statku nie wypalił, za mały. Pozostała drabina. Na szczęście w parku pracowali robotnicy i z chęcią przynieśli drabinę. Moja radość nie miała końca. Stawiamy drabinę, a ona nie sięga nawet do połowy palmy. Spora grupa mieszkańców i turystów przygląda się naszej nieudolnej próbie ściągnięcia czegoś z palmy. Google translator : "escalera más grande".
Niestety nikt okolicy nie miał większej drabiny, skierowano mnie do wynajmu zwyżek. Barranco Hondo, 20 minut piechotą w części przemysłowej. Oczywiście zwyżka jest, ale 200E za godzinę pracy plus dojazd. Sporo. Oraz najważniejsze zgoda z Urzędu Miasta na prace w parku miejskim w okolicy najstarszego budynku na Wyspach Kanaryjskich.
Musiałem udać się do urzędu z oficjalną prośbą o pomoc. Budynek Urzędu znajduje się na Plaza de las Américas 4, zostałem przyjęty, wysłuchany i urzędnik stwierdził że to jest ponad jego uprawnienia i umówi mnie na spotkanie z Panią Burmistrz. Na szczęście jest środa, urzędy pracują, po godzinie mam zgodę na ściągnięcie drona. Przy okazji dowiaduję się że jest zakaz latania dronami w miejscach publicznych, co mnie bardzo zdziwiło, gdyż przed wyjazdem sprawdzałem przepisy w Hiszpanii dotyczące dronów. Nie robiłem tego komercyjnie, dron ma mniej niż 800g i latałem w zasięgu wzroku. OK, nie będę się kłócić z osobami, które ewidentnie chcą mi pomóc. Zaproponowali mi także pomoc w ściągnięciu drona, zasugerowali gościa, który opiekuje się ich palmami. Dostałem kartkę z imieniem i nazwiskiem nr telefonu i napisem Especialista de palmeras
Gość nie odbierał, wysłałem SMSa, nic, minęła godzina i pomyślałem ze może boi się odebrać telefon z Polski. Wróciłem do urzędu i poprosiłem, żeby oni ze swoich telefonów lokalnych próbowali się z gościem skontaktować. Nie odbierał.
Moje szczęście zaczęło mnie opuszczać. Zrobiłem wszystko co się da - i nic.
Pisałem w google Especialista de palmeras + La Gomera i znalazłem listę specjalistów d/s palm na całych Wyspach Kanaryjskich.
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... 1nvl7eghOH
5 stron nazwisk i numerów. Zacząłem po kolei do nich dzwonić. Nikt nie odbierał. Pewnie boją się odbierać zagraniczny numer. Przeszedłem na smsy. Smsa ktoś odczyta.
Gość odpisał, przyszedł w ciągu 5 minut, mieszka przy tej ulicy, chętnie by pomógł, ale nie ma sprzętu wspinaczkowego przy sobie. Wykona parę telefonów do kolegów i coś zorganizuje. Mija kolejna godzina, jedyny sprzęt na wyspie jest aktualnie po 2 stronie wyspy. Nie ma szans dojechać na czas.
Siedzimy sobie w parku gadamy o życiu, okazało się, że specjalista d/s palm był w Polsce, w Krakowie. Usilnie stara się mi pomóc, dzwoni już od godziny, wokół nas coraz więcej miejscowych z ciekawymi pomysłami, np. ściąć palmę bo mają ich dużo na wyspie....
Kolejny kryzys, aż tu nagle przechodzi kolejny gość i pyta się co to za zbiegowisko ? ¿Qué pasó?
tłum tłumaczy mu całą moją historię, a on na to .... ja mam uprząż , zaraz przyniosę .....
Tego dnia urodziny świętowałem na La Gomera, był tort i Happy Birthday w wykonaniu załogi.
Dostałem także najlepszy prezent, ogromną życzliwość i chęć bezinteresownej pomocy mieszkańców San Sebastian de La Gomera !!!
Dziś w nocy płyniemy na Teneryfę. Jurto wracamy do Polski.Dzień 8 - 21.12.2017 - Teneryfa
Bez problemów dopływamy do portu w Santa Cruz na Teneryfie. W nocy musimy wystawić przed drzwi nasze główne bagaże, oznaczone zostaną wyniesione ze statku do odpowiedniego autokaru na lotnisko, my musimy opuścić kajutę do godziny 9:00. O godzinie 11:30 mamy transfer na lotnisko i ponad 5h lotu powrotnego do Katowic. Na Śląsku śnieg. Jesteśmy w domu ok 23:00. Jutro do pracy ;
Podsumowanie:
Zimowy wypad uznaję za bardzo udany, Wysypy Kanaryjskie nigdy nie były dla mnie czymś szczególnym, nie ciągnęło mnie tu, ale muszę przyznać ze mają swój klimat i parę urokliwych miejsc.
Bardziej gustuję zielone krajobrazy, więc Teneryfa powyżej 1000m najbardziej mi się podobała. Zresztą większość z Was tam była i pewnie lepiej zna te miejsca niż ja po paru godzinach na lądzie.
Wielkie słowa uznania dla Itaki, za odwagę i konsekwencję. Muszą na ten sezon uzbierać kilka tysięcy rodaków, co wbrew pozorom nie jest łatwe, a konkurencja jest ogromna i ma 50 lat doświadczenia.
Oby im się udało i już na stałe w polskich katalogach były rejsy. W sumie Polacy nie gęsini swój rejs mają ;)
Wesołych Świąt wszystkim czytającym !
przepraszam za styl, niestety polonistą nie jestem.
Stopy wody pod kilem !!Statków nie sposób porównać, całkowicie inna klasa obiektów, inne też odczucia na statku.Ocean Majesty to ładnie i nienagannie czysto utrzymany statek wycieczkowy, w którym w komfortowych warunkach zwiedza się atrakcje na lądzie. Costa Deliziosa to atrakcja sama w sobie, choć nie jest największa i aquaparku jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem swoją myśl w miarę jasno.
Mogę ocenić obsługę oraz jedzenie.
Obsługa na Ocean Majesty bardziej się starała, nie wiem czy było to spowodowane brakiem obowiązkowych napiwków i każdy dawał z siebie wszystko, aby dostać coś indywidualnie - czy po prostu na mniejszym statku jest się mniej anonimowym. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją w której kapitan lub inni oficerowie jedli w restauracji razem z gośćmi, nawet w restauracji samoobsługowej stali razem z nami w kolejce. Z mojego punktu widzenia było to miłe, że załoga nie odizolowywała się od pasażerów.
Co do jedzenia, to niestety na Costa był większy wybór, oczywiście na Ocean Majesty wszystko było smaczne i świeże, ale na Costa śniadania zarówno w bufecie jak i w restauracji miały większy wybór. Np na Costa można było zamówić śniadanie belgijskie, norweskie, włoskie, angielskie z karty, na Oceanie był tylko bufet. Kolacje były tez bardziej wyszukane, choć tuńczyk na Ocean Majesty mnie zaskoczył. Nie było to włoskie menu z owocami morza, krewetkami i homarami.
No i zapomniałem o All-inclusive soft na Oceanie. Dawało to duży komfort dla wszystkich pasażerów, wino, bardzo dobre piwo i inne napoje bezalkoholowe były w cenie bez ograniczeń praktycznie przez cały rejs.
Rozmawiając z innymi współpasażerami, kilka osób także było na rejsach dużymi wycieczkowcami i oni podobnie jak ja byli zadowoleni z poziomu, bo mieliśmy świadomość wielkości i ograniczeń statku. Mieliśmy jedynie wrażenie, że osoby które nigdy wcześniej nie były na rejsie miały wyobrażenie, że statek będzie większy i bardzie będzie pływającym luksusowym hotelem.
Spotkałem się tylko z jedną osobą, która ewidentnie była niezadowolona z sytuacji i głośno to komentowała.
Ja Ocean Majestry oceniam pozytywnie i jak już pisałem na myśl przychodził mi TSS Stefan Batory
Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/TSS_Stefan_Batory